Pierwszym, kosmetycznym ulubieńcem jest oliwkowy balsam do ust z Ziai.
Doskonale nawilża skórę oraz zapobiega nadmiernemu wysuszaniu. Przy tym zmniejsza skłonność do pękania ust oraz skutecznie zapobiega pierzchnięciu. Jest balsamem godnym polecenia, w godnej polecenia cenie- kupiłam go za jedyne +/- 8 zł w Ziai.
Drugim kosmetycznym ulubieńcem miesiąca jest pomadka z Maybelline- Baby Lips. Myślę, że każdy ją zna i nie muszę dużo o niej mówić. W skrócie- świetnie nawilża skórę i ją odżywia. Długo utrzymuje się na ustach. Uważam, że jest godna polecenia. Ja kupiłam ją w Rossmanie w promocyjnej cenie 8 zł.
Teraz przejdziemy do filmowych ulubieńców. Zdecydowanie jest nim Sierota. Sierota nie jest jednym z nowszych filmów, jednakże dopiero w styczniu się na ten film natknęłam i obejrzałam. Jest to horror opowiadający o pewnym młodym małżeństwie, które po stracie postanawiają zaadoptować dziewięcioletnią dziewczynkę. Pozornie wydaje się grzeczna i ułożona, a jednak pozory mylą... Nie zamierzam Wam spoilerować, lecz zachęcam do obejrzenia!
Kolejnym ulubieńcem tego miesiąca jest herbata Lipton- white tea with raspberry. Jest przepyszna! Idealna na zimowe wieczory lub oglądanie filmu.
Kolejnym jedzeniowym ulubieńcem miesiąca są... słodycze z Kinder! Kocham tą firmę. Nie ważne, czy to Kinder Country, Bueno, czy Niespodzianka. Czekolada z Kinder jest przepyszna i przywraca nam smak dzieciństwa. Serdecznie polecam czasem wrócić sobie do czasów, kiedy naszym jedynym problemem było to, że mama każe nam wrócić do domu.
Mam jeszcze jednego ulubieńca miesiąca- M&M'sy. Chyba pozostawię to bez komentarza. Kultowe orzeszki w czekoladzie. Czasem troche kalorii nam się przyda, prawda?
Ulubieńcem muzycznym w tym miesiącu jest Hozier- Take me tu church. Nie muszę chyba nic dopowiadać. Świetna piosenka, posłuchajcie sami.
I już ostatnim ulubieńcem miesiąca jest... Skakanie na skakance! Czasem uwielbiam wziąć sobie do ręki ten sznurek i skakać. Łączenie rzeczy przyjemnych i pożytecznych jest chyba najlepszą rzeczą pod słońcem. O to w tym ulubieńcu chodziło. Robienie rzeczy, które lubimy a są pożyteczne dają nam po pierwsze ogromną satysfakcje, efekty i przyjemność. Zachęcam do robienia takich rzeczy.
To chyba jest koniec ulubieńców stycznia. Mam nadzieję, że Wam się podobało i może zachęciłam Was do przetestowania tych rzeczy? :)
A co dla Was było ulubieńcem stycznia? Może któraś z wymienionych przeze mnie rzeczy była również Waszym ulubieńcem? Koniecznie pochwalcie się w komentarzach!
To chyba jest koniec ulubieńców stycznia. Mam nadzieję, że Wam się podobało i może zachęciłam Was do przetestowania tych rzeczy? :)
A co dla Was było ulubieńcem stycznia? Może któraś z wymienionych przeze mnie rzeczy była również Waszym ulubieńcem? Koniecznie pochwalcie się w komentarzach!









M&M najlepsze, nie wiem czy jadłaś może wersję crips? Przepyszne, polecam.
OdpowiedzUsuńMoimi ulubieńcami to Gwiazd naszych wina w wersji ksiązki no i m&m crips
http://domczi-bloguje.blogspot.de/
Szukałam czegoś do ust. Skorzystam z twoich propozycji, ponieważ podczas zimy moje usta są całe popękane :(
OdpowiedzUsuńPolecam piosenke Imagine dragons - Demons <3
OdpowiedzUsuńFajny post. Oliwia ;D
Zastanawiałam się gdzie kupilas baby lips'a hihi dzięki za podpowiedź:)
OdpowiedzUsuńObs za Obs ?
OdpowiedzUsuńKom za Kom ?
dominika-sadowska.blogspot.com