poniedziałek, 2 lutego 2015

Ulubieńcy miesiąca- styczeń!

Cześć wszystkim! Pierwszy miesiąc roku 2015 już dobiegł końca. Czas płynie w ogromnie szybkim tempie. Nim się obejrzymy, na palcach u ręki będziemy mogli odliczać dni do wakacji. Dlatego wraz z końcem miesiąca przygotowałam dla Was ulubieńców!

Pierwszym, kosmetycznym ulubieńcem jest oliwkowy balsam do ust z Ziai.
Doskonale nawilża skórę oraz zapobiega nadmiernemu wysuszaniu. Przy tym zmniejsza skłonność do pękania ust oraz skutecznie zapobiega pierzchnięciu. Jest balsamem godnym polecenia, w godnej polecenia cenie- kupiłam go za jedyne +/- 8 zł w Ziai.




Drugim kosmetycznym ulubieńcem miesiąca jest pomadka z Maybelline- Baby Lips. Myślę, że każdy ją zna i nie muszę dużo o niej mówić. W skrócie- świetnie nawilża skórę i ją odżywia. Długo utrzymuje się na ustach. Uważam, że jest godna polecenia. Ja kupiłam ją w Rossmanie w promocyjnej cenie 8 zł.




Teraz przejdziemy do filmowych ulubieńców. Zdecydowanie jest nim Sierota. Sierota nie jest jednym z nowszych filmów, jednakże dopiero w styczniu się na ten film natknęłam i obejrzałam. Jest to horror opowiadający o pewnym młodym małżeństwie, które po stracie postanawiają zaadoptować dziewięcioletnią dziewczynkę. Pozornie wydaje się grzeczna i ułożona, a jednak pozory mylą... Nie zamierzam Wam spoilerować, lecz zachęcam do obejrzenia!


Kolejnym ulubieńcem tego miesiąca jest herbata Lipton- white tea with raspberry. Jest przepyszna! Idealna na zimowe wieczory lub oglądanie filmu. 


Kolejnym jedzeniowym ulubieńcem miesiąca są... słodycze z Kinder! Kocham tą firmę. Nie ważne, czy to Kinder Country, Bueno, czy Niespodzianka. Czekolada z Kinder jest przepyszna i przywraca nam smak dzieciństwa. Serdecznie polecam czasem wrócić sobie do czasów, kiedy naszym jedynym problemem było to, że mama każe nam wrócić do domu.



Mam jeszcze jednego ulubieńca miesiąca- M&M'sy. Chyba pozostawię to bez komentarza. Kultowe orzeszki w czekoladzie. Czasem troche kalorii nam się przyda, prawda? 

Ulubieńcem muzycznym w tym miesiącu jest Hozier- Take me tu church. Nie muszę chyba nic dopowiadać. Świetna piosenka, posłuchajcie sami.



I już ostatnim ulubieńcem miesiąca jest... Skakanie na skakance! Czasem uwielbiam wziąć sobie do ręki ten sznurek i skakać. Łączenie rzeczy przyjemnych i pożytecznych jest chyba najlepszą rzeczą pod słońcem. O to w tym ulubieńcu chodziło. Robienie rzeczy, które lubimy a są pożyteczne dają nam po pierwsze ogromną satysfakcje, efekty i przyjemność. Zachęcam do robienia takich rzeczy.


To chyba jest koniec ulubieńców stycznia. Mam nadzieję, że Wam się podobało i może zachęciłam Was do przetestowania tych rzeczy? :)

A co dla Was było ulubieńcem stycznia? Może któraś z wymienionych przeze mnie rzeczy była również Waszym ulubieńcem? Koniecznie pochwalcie się w komentarzach!

5 komentarzy :

  1. M&M najlepsze, nie wiem czy jadłaś może wersję crips? Przepyszne, polecam.
    Moimi ulubieńcami to Gwiazd naszych wina w wersji ksiązki no i m&m crips

    http://domczi-bloguje.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  2. Szukałam czegoś do ust. Skorzystam z twoich propozycji, ponieważ podczas zimy moje usta są całe popękane :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecam piosenke Imagine dragons - Demons <3
    Fajny post. Oliwia ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zastanawiałam się gdzie kupilas baby lips'a hihi dzięki za podpowiedź:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Obs za Obs ?
    Kom za Kom ?

    dominika-sadowska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

♥ Każdy komentarz motywuje mnie do dalszego działania ♥
♥ Zostaw link do bloga- na pewno się odwdzięczę ♥
♥ Dziękuję za każdą opinię i poradę dot. blogowania ♥

Copyright © 2014 carelessly blog.

Distributed By Blogger Templates | Designed By Darmowe dodatki na blogi